W minioną sobotę SK PTT wyruszyło na kolejną górską wyprawę w Tatry Zachodnie.
Założony cel ambitny, wymagający i niezwykle ciekawy : Grześ– Rakoń – Wołowiec.
Choć prognozy zapowiadały całkiem przyzwoitą pogodę, „góry postanowiły mieć własne plany” na ten dzień. Od samego rana towarzyszyła nam mgła i przejściowe, lekkie opady deszczu. Zamiast rozległych panoram otrzymaliśmy więc nieco tajemniczą i surową odsłonę Tatr. Mimo ograniczonej widoczności nikt nie narzekał – wręcz przeciwnie. Wspólna wędrówka, rozmowy, opowieści przewodniczki i wzajemne wsparcie sprawiły, że atmosfera w grupie była naprawdę wyjątkowa.
Kolejno zdobywaliśmy wszystkie szczyty zaplanowanej trasy, tj.:
- Grześ (1653m n.p.m.),
- Rakoń (1879m n.p.m.),
- Wołowiec (2063m n.p.m.)
– jeden z najwyższych szczytów Tatr Zachodnich, który słynie z rozległych panoram, niedostępnych jednak dla nas tego dnia.
Na każdym szczycie zrobiliśmy pamiątkowe fotografie z banerem – to obowiązkowy punkt każdej naszej wycieczki.
Była satysfakcja, zmęczenie, uśmiechy i poczucie, że wspólnie pokonujemy kolejne górskie wyzwanie. Była również chwila na krótki odpoczynek w Schronisku PTTK na Polanie Chochołowskiej, gdzie odpoczęliśmy i „złapaliśmy” atmosferę, która charakteryzuje górskie schroniska.
Podczas wędrówki mieliśmy okazje poznać wiele ciekawostek krajobrazowych, przyrodniczych i historycznych związanych z Tatrami. Między innymi zobaczyliśmy wywierzysko czyli źródło, w którym wypływają na powierzchnię wody podziemne na obszarach krasowych. Poznaliśmy również tragiczną historię życia Heleny Marusarzówny - polskiej mistrzyni sportów narciarskich, kurierki tatrzańskiej oraz żołnierza Związku Walki Zbrojnej. 12 września br. przypada właśnie 85 - rocznica Jej tragicznej śmierci, kiedy to została rozstrzelana przez Niemców w wieku 23 lat.
Nasza przewodniczka z dużym zaangażowaniem przybliżyła nam również świat tatrzańskiej przyrody, zwracając uwagę na to, czego nie zawsze dostrzegamy podczas zwykłej wędrówki. Dzięki temu wyprawa była nie tylko sprawdzianem kondycji, ale także wartościową lekcją w terenie.
Wielkie podziękowania kierujemy więc do naszej Pani przewodnik – Karoliny Barciszewskiej-Kozioł za fachową wiedzę, ciekawe opowieści i pokazanie nam Tatr z nieco innej perspektywy. Szczególne słowa uznania należą się również naszej młodzieży. Pokazaliście, że potraficie być wytrwali i odpowiedzialni.
Nie było rezygnacji – był dobry humor i satysfakcja z pokonywania kolejnych kilometrów oraz zdobywania kolejnych szczytów tatrzańskich. Mgła zabrała nam tym razem część tatrzańskich widoków, ale nie zabrała nam tego, co w górskich wyprawach najważniejsze – wspólnej przygody, satysfakcji z pokonanej trasy i poczucia, że razem można dojść naprawdę daleko.
Do zobaczenia na kolejnych szlakach!